piątek, 16 lutego 2018

'MUST HAVE' czyli złota PIĄTKA mamuś i dzieci część II



Trochę mi czasu niestety zajęło zabranie się do napisania tego postu, ale niestety okres chorobowy dopadł i nas. Każdy po kolei musiał przecierpieć jakiegoś wirusa, dosłownie jak "domino". Koniec końców jesteśmy już prawie zdrowi, no a post powinien ujrzeć światło dzienne. Także jeśli macie ochotę, zerknijcie co udało mi się jeszcze wynaleźć w świecie "mamino-dziecięcym".

1. MINI MATA SŁONIK od PLAYSKOOL

Powiem Wam, że ta mini mata wędruje z nami praktycznie wszędzie. Nie noszę tony grzechotek ani innych "zabawiaczy", no ewentualnie dwa gryzaki, bo jesteśmy na etapie ząbkowania. Ale poza tym nic do szczęścia naszej drugiej pyzie nie potrzeba. Słonik banalnie się składa i rozkłada i zajmuje naprawdę bardzo mało miejsca. Idealny w podróż i nie tylko. My kupiliśmy swojego w MY TOYS. Cena około 20€.






2. KREM LA ROCHE POSAY LIPIKAR BAUME AP+


W poprzednim poście pisałam o olejku migdałowym, który doskonale radził sobie z sucha skórką naszej córy. No właśnie. RADZIŁ czas przeszły. Niestety do pewnego momentu, ponieważ mała tak suchą skórkę, że potrafi non stop się drapać, w szczególności za uszkami. Obstawialiśmy proszek do prania, płyny i wszystko zostało zmienione. Olejek migdałowy owszem nadal jest używany podczas kąpieli, ale niestety już nie wystarcza. Krem od LA ROCHE POSAY kupiłam z polecenia znajomej. I TADAM! Suchości zniknęły w ciągu dwóch dni! Pięknie nawilża skórkę i zapobiega swędzeniom. Warty swojej ceny. Dostępny jest w każdej aptece za mniej więcej 15€-20€.




3. KREM AVENE COLD CREAM

Kolejny krem, który koi naszą skórę tym razem idealny na zimową lub jesienną porę. Zawiera wosk pszczeli, który przede wszystkim tworzy warstwę ochronną na skórze. Kiedyś byłam wierna kremowi WELEDA WIND UND WETTERBALSAM, ale jak tylko kupiłam ten, to powiem Wam szczerze, że teraz nie kupiłabym żadnego innego. Dostępny również w aptekach w cenie około 8€-10€.







4. LUNCH BOX BENTGO KIDS


Bez tego "lunch boxu" moja starsza córa nie wyobraża sobie wycieczek ani dłuższych wyjść gdziekolwiek. Zresztą ja też nie ;) . Nie dość, że jest niesamowicie szczelny, to ma wiele przegródek, dzięki czemu możemy urozmaicić przekąski naszym dzieciakom. Co lepsze, macie małe podpowiedzi na blogu pewnej mamusi <<<KLIK>>> , jak sporządzić właśnie takie smakowitości. Cena takiego lunch boxu to około 25€, co nie jest małym wydatkiem, ale wierzcie mi - naprawdę warto. My mamy swój już drugi rok. Pomimo, iż bardzo często jest używany, nadal mogę śmiało powiedzieć, że wygląda jak nowy. Dostaniecie go na ebay, amazon lub na docelowej stronie blogowej mamusi mamiblock-shop.de .

5. ŁÓZECZKO TURYSTYCZNE 2w1 POP-UP od BABYMOOV

Niesamowicie przydatna rzecz w podróży. Łóżeczko może być wykorzystane nie tylko do spania, ale i do zabawy jako pewnego rodzaju kojec. Idealny w domu lub np. na plażę czy do ogrodu. U nas wada jest jedna - korzystać na zewnątrz nie mogliśmy z przyczyn pogodowych rzecz jasna. Ale gdybyśmy mogli, zapewne nie raz miałoby to miejsce. Maluszek może z niego korzystać tak mniej więcej do 7/8 miesięcy, ale znam też mamusie, które korzystają z niego nawet do roku. Łóżeczek typu pop-up jest mnóstwo na rynku. Także można sobie dowolnie dobierać. My przedstawiamy to. POP-UP oznacza, że łóżeczko w bardzo szybkim tempie się rozkłada - wystarczy je wyjąć z torby :). Dostępny w sklepach dziecięcych typu mytoys lub internetowo np. amazon. Cena około 60€. 

Tyle na dziś :) Wymienione produkty, absolutnie nie są żadną reklamą. Wymieniłam je tylko dlatego, aby pokazać co nam nieco ułatwia życie :)